środa, 22 lutego 2012

Walking Dead. Narodziny Gubernatora - Robert Kirkman

Nie do końca świeże mięcho


Autor: Robert Kirkman Jay Bonansinga      
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Wydanie oryginalne: 2011
Wydanie polskie: 2011
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 364
Okładka: miękka, ze skrzydełkami
Cena: 34,90 zł




Od kilku dni czytam entuzjastycznie przyjętą przez recenzentów branżowych serwisów, a powstałą na fali popularności komiksu i serialu The Walking Dead powieść. Narodziny Gubernatora, gdyż taki nosi ona podtytuł, na szczęście nie jest zaledwie streszczeniem serialowej historii na niemalże 370 stronach książki. Mamy tu te same uniwersum, ale akcje obserwujemy z oczu nieznanych - przynajmniej mnie, laikowi, osobie, która nigdy nie miała do czynienia z komiksowym pierwowzorem - dotąd postaci. Głównymi bohaterami są dwaj bracia - Philip i Brian Blake'owie. Wraz z siedmioletnią córką pierwszego z nich oraz dwójką znajomych starają odnaleźć się w nowym, opanowanym przez żywe trupy, świecie.

Grubo ponad połowa książki już za mną i na chwilę obecną odczucia mam dosyć mieszane. Narodziny Gubernatora nie porwały mnie fabułą, która sprawia wrażenie nieco sztampowej i jak dotąd zupełnie niczym nie zaskakuje. Dzieje się dużo, jednak czytając rozmaite recenzje spodziewałem się większego nacisku na ciekawe psychologiczne rysy bohaterów, czego niestety tutaj brak. Stwierdzić, że są papierowi byłoby trochę krzywdzące, ale trudno też nazwać ich postaciami z krwi i kości. Dialogi, jakie między sobą prowadzą są nieprzekonujące, trudno też tak naprawdę kogoś polubić. Być może pewną winę za niektóre mankamenty ponosi tu toporny polski przekład. W wielu zdaniach coś zgrzyta i uwiera, pełno też literówek, co osobiście wybija mnie nieco z rytmu lektury. Dużo lepsze wrażenie robi wydanie książki - dobrej jakości papier, odpowiednia czcionka i marginesy, nie najgorsza okładka. Mam na tym punkcie małego świra i przyznam, że przyjemnie trzymać w dłoniach tak wydaną powieść.



Ponad sto stron wciąż przede mną, ale nie uważam za zbyt prawdopodobne, by moje zdanie uległo diametralnej zmianie. The Walking Dead. Narodziny Gubernatora to wybijające się tylko odrobinę ponad standardy czytadło, które przypadnie do gustu zwłaszcza fanom komiksu, na którego podstawie powstało. Dla przeciętnego czytelnika, oczekującego zarazem choćby namiastki lektury ambitnej może być to przeprawa nie mająca szczęśliwego finału. By mieć czyste sumienie powrócę jeszcze na krótką chwilę do tematu tuż po zakończeniu procesu trawienia Żywych Trupów ;-)

3 komentarze:

  1. Książka jakoś nie porywa z okładki, a w internecie dla porównania zobaczyłem co piszą i też nie są do końca zadowolenie z tej opowieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie że większość spodziewała się niepotrzebnie historii Ricka i jego grupy i stąd niezadowolenie. Książka moim zdaniem jest rewelacyjna. Kolejna zresztą też.

      Usuń
  2. Hey there would you mind letting me know which hosting company you're using? I've loaded your blog in 3 different browsers and I must say this blog loads a lot faster
    then most. Can you suggest a good hosting provider at a honest price?

    Thanks, I appreciate it!

    Feel free to surf to my blog post dateing sites

    OdpowiedzUsuń