Trójka - Ken Follett
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 432
Thriller szpiegowski? U mnie? Trudno uwierzyć. A jednak.
"Trójka" jest kolejną książką, którą przeczytałem pod szyldem wyzwania "Opróżnić Szafę Z Zapomnianych Tytułów" (wymyśliłem te nazwę na poczekaniu, żeby nie było że faktycznie coś takiego istnieje). Sięgnąłem po nią z wyraźną niechęcią, dodając sobie otuchy obietnicą, że jeśli po kilkudziesięciu stronach mnie nie wciągnie, bez wyrzutów sumienia będę mógł rzucić ją w kąt i zapomnieć na wieki wieków. Jeszcze tylko kilka głębokich wdechów, szklanka ciepłego mleka i mogę skoczyć na głęboką wodę. Skąd ten lęk, zapytacie. Odkąd pamiętam, szerokim łukiem omijałem thrillery szpiegowskie. Za dużo tam polityki, paplania o zupełnie nieinteresujących mnie sprawach, za dużo akcji (tak zwanego łubu-dubu też nie trawię), wybuchów i strzelanin. Przy "Trójce" czekało mnie jednak przyjemne zaskoczenie. Po dziesięciu stronach pojawiła się myśl "O, to się nawet da czytać", a po mniej więcej stu, "nie odłożę, póki nie skończę, niech się pali i wali, jak Babcię kocham, nie odłożę!". I tak aż do finału. Ponad czterysta stron przeczytałem w bardzo krótkim jak na moje standardy czasie (nawet już nie pamiętam jakim, ale szybko).
Historia trójki przyjaciół (Żyd, Palestyńczyk, Rosjanin) z Oksfordu, którzy w dwadzieścia lat po zakończeniu studiów pracują w zwalczających się nawzajem wywiadach, napisana jest bardzo przystępnie. Główna oś fabuły to misja kradzieży transportu uranu, której podejmuje się jeden z bohaterów, Nat Dickstein. Zadanie, już na pierwszy rzut oka niemal niewykonalne, cały czas jeszcze się komplikuje...
Follett nie przynudza, posiada ten rzadki dar opowiadania w sposób interesujący o kompletnie nieciekawych, przynajmniej w moich oczach, sprawach. Nawet polityczne wtręty, podczas których w innych książkach przeważnie łapały mnie ataki ziewania, podane są w sposób przyswajalny również dla tak kompletnego ignoranta jak ja :-)
Ciągłe zwroty akcji, stale towarzyszące lekturze napięcie, intrygi, przygoda, miłość, zdrada...jest tu dosłownie wszystko Taka mieszanka oznacza zazwyczaj tandetne czytadło dla niewybrednych, ale na szczęście Follettowi udało się uniknąć mielizn, nawet jeśli nieco zbyt chętnie sięga po fabularne klisze. Pozytywne wrażenie podtrzymują świetnie zarysowani bohaterowie i ciekawie rozpisane dialogi. To dobrze skrojona historia, którą warto przeczytać - zwłaszcza, jeśli z zasady nie sięgacie po tego typu książki. Fani gatunku zapewne bez problemów wskazaliby dziesiątki lepszych powieści szpiegowskich, ale daje głowę, że pozostali czytelnicy spędzą przy "Trójce" kilka naprawdę emocjonujących godzin, których jeszcze długo nie zapomną.
Ocena: 8/10










