Jestem Legendą - Richard Matheson
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 223
“Jestem legendą”, jedna z najważniejszych dwudziestowiecznych powieści o wampirach, regularnie pojawia się w pierwszych dziesiątkach przygotowywanych przez krytyków list najlepszych dzieł grozy. Tę trzecią książkę w dorobku Richarda Mathesona początkowo reklamowano jako fantastykę naukową, ponieważ, mimo iż powstała w 1954, jej akcja rozgrywa się w roku 1976, czyli w przyszłości. Matheson, piszący w surowym, niemal dokumentalnym stylu, był jednym z pierwszych autorów, którzy potrafili przekonać czytelnika, że nieumarli mogą się czaić nie tylko w odległym gotyckim zamku, ale i w chłodni miejscowego supermarketu.
Robert Neville to ostatni człowiek na ziemi. Tajemniczy wirus zmienił wszystkich ludzi w bezmyślne wampiry, które każdej nocy próbują wedrzeć do jego domu, by pozbawić życia jedynego mieszkańca. Neville przeistacza dom w fortece. W ciągu dnia, kiedy wampiry zapadają w swego rodzaju sen, jeździ po okolicy wyszukując je i uśmiercając, ale przede wszystkim zdobywa pożywienie i inne niezbędne do przetrwania rzeczy. Z dnia na dzień przybywa jednak pytań, na które Neville pragnie poznać odpowiedzi.
Mathesonowi udała się bardzo trudna sztuka - sprawić, bym już po kilkunastu stronach lektury czuł, widział i myślał to, co główny bohater. Dosłownie kilka tygodni wcześniej, po lekturze jakiegoś mdłego horroru, stwierdziłem, że w końcu i ja dobrnąłem do miejsca, w którym prędzej czy później znaleźć się musiałem - nabyłem naturalną odporność na grozę, krew i śmierć w literaturze. Koniec, kropka. Nie pozostaje nic innego, jak w całości przerzucić się na melodramaty i tam szukać emocji, tym razem nie wywołujących dreszczy przerażenia lecz ubytek wody przez oczy. Na szczęście mogę się jeszcze z tym desperackim krokiem wstrzymać. "Jestem Legendą" wywołał we mnie strach, smutek, złość, poczucie beznadziei...po prostu wszystko to, czego zawsze szukam w tego typu historiach, a nawet więcej, zwłaszcza jeśli mamy na uwadze skromną objętość książki. W telegraficznym skrócie - znakomicie nakreślony bohater, świetnie poprowadzona akcja, oryginalne zakończenie. Strasznie podobał mi się też sposób, w jaki Matheson pisze - bez lania wody, krótkie i przemyślane zdania.
Pozycja obowiązkowa na półce każdego miłośnika gatunku.
Nie znoszę filmowych okładek. Dużo lepiej wyglądała grafika z poprzedniego wydania. MAG rozdmuchał też objętość książki. Czcionka jest tak duża, że spokojnie mógłbym składać wyrazy bez okularów z odległości metra. Papier standardowy, szary (kremowy (?) - nie znam się). Miękka okładka. Cena okładkowa - 25 złotych. Ja dałem, o ile dobrze pamiętam, jakieś 5-6 złotych (wciąż jest na wyprzedaży - szukajcie w księgarniach internetowych, potem może być za późno!).
Ocena: 9.5/10
Największy plus: fabuła
Największy minus: zwyczajnie zbyt krótka


